
Darmowy ebook w PDF44 strony, 18 rysunków i karta do wypełnienia długopisem
Darmowy ebook dla właścicieli firm, które jeżdżą do klienta na pomiar i wysyłają wycenę: od instalacji elektrycznych i hydraulicznych po elewacje i dachy.
Każda rzecz jest pokazana na rysunku na całą stronę, a obok w krótkim tekście, z liczbami, które przeliczysz z ołówkiem.



Sześć rzeczy, na których zarabiasz już przy wycenie, po kolei, od pierwszego telefonu do wysłanej oferty:
Sito na klientów. Jak odsiać ludzi, którzy tylko zbierają ceny, zanim wsiądziesz do auta, i ile naprawdę kosztuje Cię każdy wyjazd do kogoś, kto nic nie zamówi.
Ściąga na pomiar. O co zapytać na pomiarze, żeby po dwóch tygodniach nie wycinać dziur w świeżo położonym tynku.
Przepis na metr. Jak policzyć materiał na metr roboty jeden raz, a potem tylko wpisywać metry, i skąd wziąć prawdziwe zużycie, razem z odpadem.
Cztery koperty. Ile naprawdę zostaje Ci z 25% doliczonych do kosztów, kiedy z tego ma się utrzymać firma i zostać zysk. Na elewacji za niecałe 50 tysięcy to ponad 3 000 zł różnicy na jednym zleceniu.
Oferta na 4 pytania. Na jakie cztery pytania klienta musi odpowiedzieć Twoja oferta, żeby nie porównywał z innymi samej kwoty na dole.
Oferta, która wychodzi sama. Dlaczego część ofert po pomiarze w ogóle nie wychodzi i co zrobić, żeby wychodziły jednym kliknięciem albo same.
Bierzesz zlecenie, które ostatnio skończyłeś, długopis i kalkulator w telefonie. W kilku działaniach rozkładasz cenę na cztery koperty: budowa, ryzyko, firma i ty. Obok każdego pola masz przykład elewacji policzony do złotówki, więc nie zgubisz się przy żadnym polu.
Wpisujesz, ile zapłacił klient i ile naprawdę wydałeś, i rozkładasz to na koperty.
Wychodzisz z: kwotą, która naprawdę została dla Ciebie, i ceną, która napełniłaby wszystkie koperty.
Liczysz cenę następnego zlecenia tak, żeby z góry mieściły się w niej koszty firmy, Twoja wypłata i zysk.
Wychodzisz z: ceną policzoną przed wysłaniem oferty, a nie po zakończeniu roboty.
Klient mówi: „A przy okazji, ocieplicie jeszcze balkon?” W ofercie tego nie było, więc liczysz to jak małe zlecenie.
Wychodzisz z: ceną zmiany policzoną tak samo jak całe zlecenie.
Kwota, poniżej której nie schodzisz, kiedy klient prosi o rabat.
Wychodzisz z: kwotą zapisaną obok ceny, zanim klient poprosi o rabat.
Za pierwszym razem może zaboleć, ale wtedy zobaczysz czarno na białym, gdzie uciekają Ci pieniądze.
Piotr Pawlak, Budowalka. Przez 10 lat prowadził własną firmę drenażową, w najlepszym momencie z trzema ekipami i dwunastoma pracownikami. Dziś pomaga firmom wykonawczym w wycenach i zdobywaniu zleceń.
„Do tej pory liczyłem wszystko po omacku, wszystkie oferty oraz ceny jakie podawałem klientowi były nie adekwatne do moich kosztów firmowych. (…) Dopiero dzięki Piotrowi zacząłem świadomie podchodzić do biznesu, zacząłem liczyć koszty pośrednie i bezpośrednie i przede wszystkim wiem jaki muszę mieć narzut żeby wyjść na swoje.”
Jeśli chcesz przed wysłaniem następnej wyceny wiedzieć, ile ze zlecenia zostanie, weź ebooka.